Ja nie kłamię — nie kłamię. Raz w życiu skłamałam — Hu! Jakie zimno po kościach przechodzi — raz tylko, pisząc list do marszałka.

FERDYNAND

Ha! Ten list! — Bogu dzięki, jeszcze całą siłę czuję.

LUDWIKA

w poruszeniach umierającej

Ten list — przygotuj się straszne słowo słyszeć — moja ręka pisała, co potępiało serce — ojciec twój dyktował.

FERDYNAND

z obłąkaniem, martwym okiem pozierając, rzuca się jakby piorunem rażony

LUDWIKA

Nieszczęśliwe nieporozumienie! — Ferdynandzie! Zmusili mnie — Twoja Ludwika śmierć by przeniosła79 — ale mój ojciec... Niebezpieczeństwo — chytrze to ułożyli.