Bieżcie za nim — on rozpacza! Oddajcie mu złoto, straszliwą moją zapłatę. Ludwiko! Ludwiko! — idę — bądźcie zdrowi — przy tym ołtarzu, pozwólcie, niech umrę.

PREZYDENT

budząc się z głuchego osłupienia

Synu mój! Ferdynandzie! Nie rzuciszże jednego spojrzenia na ojca przygnębionego?

Majora kładą przy Ludwice.

FERDYNAND

Bogu miłosiernemu należy się to ostatnie.

PREZYDENT

klękając przy synu

Stwórca i stworzenie opuszczają mnie. Na ulgę sercu, czyż jednego nie rzucisz spojrzenia?