kładzie brylanty i przechadza się szybkim krokiem — po chwili zbliża się
Co ci jest, człowieku? — zdaje się, że płaczesz?
LOKAJ
ociera łzy — straszliwym głosem
Dwa brylanty, jak ten — ja mam dwóch synów między porwanymi.
LADY
Ale nie zmuszonych?
LOKAJ
O Boże! — nie — istni ochotnicy! Kilku z nich wprawdzie przed frontem pytało pułkownika jak drogo książę w jarzmo ludzi przedaje — ale łaskawy nasz pan kazał wszystkim pułkom na plac się zebrać i śmiałków rozstrzelać. Słychać huk było i widać, jak mózg ich bruk pofarbował, a wojsko krzyknęło — hejże do Ameryki!