LUDWIKA

Mnie bojaźń przyjmuje — nie patrz na mnie — twoje usta drżą — twój wzrok zatacza się straszliwie.

FERDYNAND

Nie — Ludwiko! nie lękaj się. Nie szaleństwo ze mnie przemawia, dar to najkosztowniejszy nieba, postanowienie w ważnej chwili życia, gdzie pierś uciśniona tylko niesłychanym sposobem wciąga oddech do siebie. Kocham cię Ludwiko! będziesz moją — a teraz do ojca.

U drzwi wpada na prezydenta.

SCENA VI

Prezydent ze świtą sług. Poprzedzający.

PREZYDENT

Już tu jest!

FERDYNAND