W grzesznej ucieczce od klasztornych krat
Za zwodzicielem śmiałym poszłam w świat.
O przyjdź, mój kochanku!
Nieś ulgę sumieniu;
Pierś drży bez ustanku
W bólu i cierpieniu.
Gdzie tak długo bawisz26?
O chodź, mój kochanku
Pokój sercu sprawisz!
Czyż nie pokładać ufności w człowieku,