Co jeden w świecie przytulił mnie biedną?
Bo jeszcze w dziecka chwiejącym się wieku
Los mnie surowy wyrwał samą jedną
Od matki mojej tkliwego objęcia.
Pamiętam tylko w igraszkach dziecięcia
Tę, co mi dała ujrzeć światło dzienne;
Ale jej obraz znikł jak mary senne.
Wzrastałam pośród głuchego zacisza
W samotnych ścianach mając towarzysza;
Aż oto stanął u bramy kościelnej