Od niechybnej mej zagłady

Niebo tylko zachowało.

Młodzian stanął przy mym boku

Z płomienistym żarem w oku,

Spojrzeniami, co wraziły

Strach we wszystkie ciała żyły

Pojrzał w serca głąb najskrytszą.

Dziś gdy wspomnę, strach przeszywa

Piersi moje bez ustanka;

Cichej winy bojaźliwa