I nowych domów posadę zakłada:
Tak z tego grodu do strasznego piekła
Stara nienawiść dwóch braci uciekła,
I prędkim za nim popędziły krokiem
Trup podejrzenia z wydrążonym okiem,
Złość zezowata i zazdrość zaciekła.
W ich miejsce pokój z ufnością i zgodą
Radosny uśmiech w progi nasze wiodą.
Wstrzymuje się.
Dzień ten nie tylko szczęście nam uplata,