Lecz razem z nimi, z tajemniczej woli,
Niezrozumienie wzrastało powoli,
Węzłów braterskich rozrywając zgodę,
Trując igraszek dziecinnych swobodę,
Aż się w nienawiść zamieniło z wiekiem.
Obydwóch pierś ta wykarmiła mlekiem,
Tkliwość matczyna jednakową była,
Jednako matkę obydwa kochali
I gdy we wszystkim walka ich dzieliła,
W tym jednym czuciu razem się spotkali.