Wprawdzie gdy ojciec dzierżył kraju rządy,/
Jego straszliwe, ale słuszne sądy
Trzymały w karbach surowych zarówno
Obydwóch braci porywczość gwałtowną.
On jarzmem silnym w milczenie pokorne
Naginał synów umysły niesforne.
Zbrojni nie mogli zbliżać się ku sobie
Ani pod jednym noc przepędzać dachem.
Tak surowością mądrą w każdej próbie
Straszliwy wybuch opóźnił w nich strachem.