Tu, przed moimi, przed matki oczyma
Gińcie nie z cudzej, ale z własnej ręki.
Ciało o ciało, ramię pod ramieniem,
Sprężystość w ruchach, zajadłość w źrenicy
Jako Tebańscy dawni zapaśnicy
Ściskajcie siebie zawziętym ściśnieniem.
Życie za życie wydzierając sobie,
Piersi nawzajem przeszyjcie żelazem,
Żeby niezgoda trwała jeszcze w grobie:
Niech płomień krwawy, gdy będziecie razem