Tak jak zarzewie chwilę przytłumione
Wybucha w ogniu wiatrem rozniecone.
Powtarzam, czego nikt z was nie ukrywa;
Niezgoda braci Messynę rozdziela,
Najświętsze związki natury rozrywa,
Do krwawej walki mieszkańców ośmiela.
Miecz na miecz pada, miasto placem bojów,
Krew zlała nawet ściany tych pokojów.
Wy prawa kraju zgwałcone widzicie,
Mnie męki serca zatruwają życie.