Na jeden pocisk bieży wciąż przede mną —
Ale gdy strzała celu nie dotyka
Rumak go dobiec kusi się daremno,
Łania u bramy ogrodowej znika.
Skaczę na ziemię, nie żałuję kroku,
Już ręka moja ostrą dzidę mierzy
Gdy oto dziwny cud się zjawia oku:
Zwierzątko u nóg zakonnicy leży,
A ona dłonią białą i pieszczoną
Tuli do siebie łanię przelęknioną.