Bo ta rozmowa w czas przeszły uciekła,
Jak snów dziecinnych szarawe postacie.
Gdy przytomności odzyskałem siły
Drżące jej piersi przy piersiach mych biły.
Wtem dzwonek głosu uroczystym brzmieniem
Do wieczornego pacierza przyzywa,
Dziewica niknie przed moim spojrzeniem
Jak duch, co w lekkich wiatrach się rozpływa,
Daremnie gonię za jej błędnym cieniem.