LEONORA
Gdziekolwiek okiem rzucę, spotykam obce twarze jak u upiorów zapadłe i wykrzywione. Kogo zapytam, drży jak na uczynku złowiony przestępca i ucieka w najczarniejszą noc, tę straszną gospodę złego sumienia. Odpowiadają głosem uciętym, skrytym, który na drżących ustach zdaje się wątpić, czy mu wolno śmiałym dźwiękiem zabrzmieć. — Fiesko? — Nie wiem, coś tu strasznego uknuli. Tylko Fieska mego składając ręce otoczcie wy, nieba potęgi!
RÓŻA
przelękniona
Jezus! Coś szeleszcze107 w galerii.
BELLA
Żołnierz wartę tam trzyma.
Straże wołają; Kto tam? Odpowiedź: „dama”.
LEONORA
Ludzie idą; za firanki! Prędko!