Jak Anioł, szczęściem upojon Walhali104,
Któryż w piękności zrównał mu młodzieniec?
Oko łagodne, jak gdy w modrej fali
Słońce majowe odbije swój wieniec.
Uścisk szalone zachwycenie wlewał,
Serca ognistym uderzały tańcem;
Głos i słuch niemiał, wzrok się nocą skrywał —
A duch wirował pod nieb górnych krańcem.
Jego całunek — ach, to rajskie czucie!
Jako w płomieniu drugi płomień tonie,