KAROL

To były łzy na teatrze... Rzymskiego śpiewu muszę posłuchać: żeby mój drzemiący geniusz się obudził. Moją lutnię! Północ, powiadacie?

SZWARC

Już przeszła. Sen jak ołów cięży. Od trzech dni nie zmrużyliśmy oka.

KAROL

Toż na oczy łotrów balsamiczny sen spada? Czemuż ode mnie ucieka? Jam nigdy ani lękliwcem, ani łotrem nie był... Idźcie spać! Jutro o świcie ruszymy dalej.

ROZBÓJNICY

Dobranoc, kapitanie!

Kładą się na ziemi i zasypiają. Cichość głęboka.

Karol bierze lutnię i śpiewa.