Nie, moja córko! Ta śmiertelna bladość twojej twarzy potępia ojca. Biedna dziewczyno, ja ci zabrałem uciechę twojej młodości — o, nie przeklinaj mnie.
AMALIA
Całując jego rękę z czułością.
Ciebie?
MOOR
Czy znasz ten obraz, córko moja?
AMALIA
Karola!
MOOR
Tak wyglądał, gdy rok zaczynał szesnasty. Teraz to inaczej — och! wnętrzności mi pali. — Ta łagodność musi być gniewem, ten uśmiech rozpaczą — nieprawdaż, Amalio? — Wszak to był dzień jego urodzin, gdyś go w jaśminowym gaju malowała? O córko moja! wasza miłość tyle mi szczęścia sprawiała.