AMALIA
Z oczami w obraz utkwionemi.
Nie! nie! to nie on! Na Boga, to nie Karol! Tu, tu Na serce i czoło wskazując. on tak doskonały, tak inszy! Leniwa farba nie ma mocy wyźwierciedlić64 niebiańskiego ducha, co w jego ognistem oku się żarzył. Precz z tym obrazem! Dzieło partacza!
MOOR
Ten słodki, rozgrzewający wzrok gdyby stał nad łożem mojem: w śmierci żyłbym nawet! Nigdy bym nie umarł!
AMALIA
Nigdy byś, nigdy nie umarł! Śmierć tylko lekkim byłaby skokiem, jak się z jednej myśli do drugiej, piękniejszej przeskakuje — ten wzrok ułatwiłby ci przejście poza grób. Ten wzrok poza gwiazdy uniósłby ciebie!
MOOR
Ciężko, smutnie! Umieram, a Karola tu nie ma. Do grobu mię zaniosą, a on płakać nie będzie na grobie moim. Jak to słodko, gdy modlitwa syna do snu cię śmierci kołysze — to śpiew nad kolebką!