Prawda! słodko, niebiańsko, gdy do snu śmierci śpiew cię kochanka kołysze. — Wtenczas i w grobie sen się przedłuża, sen długi, wieczny, nieskończony sen o Karolu — aż póki zmartwychwstania dzwonem nie zadzwonią — a odtąd... Zrywając się radośnie. W jego objęciach na wieki!
Chwila milczenia — idzie do fortepianu i przegrywa śpiewając.
„Hektor! chcesz uciec z mego objęcia,
Gdzie Eacydy mordercze cięcia
Ślą Patroklowi krwawe ofiary?
Któż potem, powiedz, dziecku pokaże,
Jak dzidy ciskać, jak czcić ołtarze,
Gdy cię Orkusa połkną pieczary?”
MOOR
Piękna pieśń, moja córko! Musisz mi ją przed śmiercią moją jeszcze powtórzyć.