I dwie te natury pokrewne sobie, wiecznie pragnące zadowolenia zmysłów, tonące jedynie w nienasyconej namiętności, odczuły się i zrozumiały w mgnieniu oka. Zresztą Jan potrzebował nowości, a na to przecież są kobiety, aby je często przemieniać.
Kaśka dobra — byle niedługo.
I Jan z wielką fantazją przekrzywiwszy czapkę na lewe ucho i zmrużywszy oczy, wyszedł przed bramę, aby tam, przybrawszy pozę zwycięscy, zaczepiać przechodzące dziewczyny.
Gdy Kaśka wprowadziła do kuchni swą przyjaciółkę, pomieściła ją koło pieca, pragnąc przede wszystkim, aby Rózia rozgrzała się trochę. Potem zakrzątnęła się koło komina, a odstawiwszy garnek z kośćmi mającymi naśladować mięso do rosołu, przystawiła koło fajerki imbryczek z resztą zimnej herbaty. Pragnęła bowiem poczęstować przyjaciółkę czymś gorącym; widziała, że Rózia drży cała, a szczęki zacinają się jej z konwulsyjnym drganiem. Ciekawa jest, co też mogło Rózię doprowadzić do stanu takiej nędzy i opuszczenia.
Nie śmiała wszakże pytać.
Rózia, usiadłszy na niskim stołku, oparta plecami o rozpalone kafle pieca oddychała ciężko, przychodząc do siebie pod wpływem gorąca panującego w kuchence. Teraz już nie zasłaniała podbitego oka, wobec Kaśki nie żenowała się wcale, odsłaniała całą nędzę swoją fizyczną, jak przed kilku miesiącami nie kryła swego moralnego ubóstwa.
Gdy Kaśka podała jej szklankę gorącej esencji zabielonej odrobiną mleka i kawałek sczerstwiałego chleba — chwyciła jadło z jakąś łapczywością. Widocznie dawno nie jadła.
Piła herbatę, parząc sobie język i gardło, a chleb przełykała całymi kawałkami, nie przeżuwszy go pierwej.
Kaśka stała przed nią wpatrzona ze zdziwieniem w ten szkielet wygłodniały, zziębnięty, posiniaczony.
Mój Boże! Ona myślała, że nie ma na świecie nieszczęśliwszej nad nią istoty — teraz przekonała się, że są jeszcze większe nędze, większe utrapienia na świecie. Czyż ta żebraczka może być rzeczywiście tą pyszną Rózia, którą Kaśka ostatni raz widziała w mantynowej sukni, przy skrzynce zastawionej całej resztkami rozlicznych specjałów? Tak jak wtedy nie umiała sobie wytłumaczyć tego dobrobytu, tak teraz nie może zrozumieć przyczyn nagłej nędzy.