— Nazwisko i imię? — zapytał ostro pan Rimotat, wlepiając swe małe oczka w idiotyczne źrenice chłopca i starając się nadać swemu wzrokowi przenikliwość właściwą najbystrzejszym agentom policyjnym.

— Piotrek Szarzak.

— Lat?

— Piętnaście.

— Żonaty? Wolny?

— Ale skądże, panie komisarzu!

— Karany policyjnie?

— A jakże!

— Za co?

— Nie wiem!