Nie mówiła jej jak zwykle „panno” — czuła, że nazwa ta byłaby śmieszna wobec łachmanów okrywających ciało spotkanej. Kaśka spojrzała na mówiącą ponuro, spod brwi zsuniętych, ale nie odpowiedziała ani słowa.
— Jeśli czekasz na tego urwipołcia Jana — zaczęła mówić Marynka, zgadując z przenikliwością właściwą kobietom powód zjawienia się Kaśki — to nie doczekasz się tak prędko. Mamy już innego stróża, a ten łajdak poszedł służyć gdzie indziej. Takie ciągle romanse po piętrzakach prowadził, to z tą, to znów z inną, że furtem były awantury. Bez to go wygnali i recht mieli... niech kobiet nie zaprzepaszcza ten postrunek szubieniczny.
Kaśka opuściła głowę na piersi.
Cała gorączkowa chęć zemsty rozwiała się w jednej chwili. W sercu czuła tylko ból dojmujący na myśl, że Jan bałamucił się ciągle, podczas gdy ona cierpiała tak bardzo, bardzo...
Marynka pociągnęła Kaśkę we framugę bramy. Zaczęła od opowiadania o sobie, o swym zdrowiu, które psuło się z dniem każdym, o przykrym, suchym kaszlu dręczącym ją po nocach. Potem z szybkością właściwą tej zmiennej naturze zwróciła swoją uwagę na Kaśkę i starała się dowiedzieć o wszystkim, co spotkało dziewczynę od chwili pójścia do cyrkułu.
Kaśka osunęła się na ziemię i powoli gorący potok łez spłynął jej z oczu. Siedziała teraz na tym samym miejscu, na którym oddała się Janowi owego pamiętnego jesiennego wieczoru, gdy zbita i zmoczona jak zwierzę przypadła do stóp niby kochającego ją człowieka.
— Głupia! Ja się z tobą ożenię!...
I szept ten zdawał się unosić jeszcze w powietrzu pod sklepieniem bramy, ten szept, który owionął ją wtedy razem z gorącym oddechem mężczyzny i uczynił bezwładną wobec jego woli. Marynka pochyliła się nad płaczącą i cierpliwie wydobyła z niej całą prawdę. Kaśka powoli wyspowiadała się z całej nędzy swojej, szczęśliwa, że ma przed kim wydalić się i opowiedzieć swe cierpienia. Nawet stanu swego nie zataiła przed Marynką, która wiadomość tę przyjęła jako rzecz zupełnie naturalną.
— A jakże chciałaś, żeby miało być? — zapytała z całą bezczelną naiwnością. — To mus, to już takie pokaranie na kobiety za to, że nie są porządne, jak należy.
Po czym zamyśliła się chwilę.