Wydał na nią ze dwa papierki i teraz znów każe dawać „piołunówki”, aby się jej lepiej zrobiło.

Ślusarz zaś doradza herbatę z mocnym „harakiem”, a ślusarka powtórzenie waniliówki. W ogóle jest tam bardzo wesoło. Ludzie, powoli podnieceni odurzającymi trunkami, rozmawiają coraz głośnej i wybuchają co chwila bezmyślnym śmiechem. Niektórzy posiadali na stołach, aby lepiej widzieć orkiestrę, a Jan aż stanął na ławce, bo mówi, że mu na dole uszy po prostu zatyka. Jakiś ułan, dobrze podochocony, kłóci się z piechurem, którego mundur i niedołężna mina drażnią go widocznie. Ułan rozparł się na krześle i z junakierią wyśpiewuje piosnkę:

„Hułany zuchy

Piją piwo w nocy,

A piechury gałgany

Wytsescają ocy”.

Ochrypły głos żołnierza miesza się z tonami orkiestry. Bliżsi goście okazują widoczne niezadowolenie z tego niepożądanego sola, które im w słuchaniu „muzyki” przeszkadza. Ale ułan urąga wszystkim, coraz głośniej wykrzykuje, uderzając do taktu kuflem o brzeg stołu:

„Tę chusteczkę, coś mi dała,

Ja za gałgan brał,

Cobyś sobie nie myślała,