— Och, proszę, bez bluźnierstw.

Nagle zaczął mówić cicho, krając delikatnie kanapkę, przystrojoną jak baletniczka:

Mignon allons voir si la rose

Qui ce matin avait eclose

N’avait perdu à la vesprée

Sa robe...

— Ach! przestań pan, proszę.

Tiens! — Pani nie lubi Ronsarda i jego plejady...

Uśmiechnęła się gorzko.

— Przypomina mi to — rzekła — jedną damę, którą prosiłam, aby przykróciła bębnienie gam swej córki w sąsiedniem mieszkaniu. — „To pani nie lubi muzyki?”