Przywołała go do równowagi Rena:
— Zapominasz się, mały! Pierwszym warunkiem bezwzględna szczerość.
Mrużyła oczy impertynencko, była nawet śmieszna i czuła to.
Rzuciła ku Halskiemu:
— Ten pan wyznaje bezrogie wesołe.
Odparł:
— Przynajmniej niech się wesołością usprawiedliwi.
Ironicznie podjęła:
— Tak... wszystko otwarcie.
Halski odparł: