— Po co?

— No... z odczytem.

— A!

— Ale i...

— No... no...

Z pruderją usta sznuruje. Wiem, że to będzie coś z szóstego przykazania.

— Bo... Halski ma tam stałą metresę.

— Co?

— No... kogoś... jakąś damę.

Całą siłą woli jestem zimna i nieposzlakowanie zacna.