— Zbyt śmiało wobec mnie — zawołała. — Czy i we mnie pan nie wierzy?
Patrzył na nią przez chwilę. Coś tam lepszego załaskotało go pod sercem. Miała w tej chwili wyraz kobiety istotnie czystej.
Lecz mimo to odparł hardo.
— Jeżeli pani jest cnotliwą — to zapewne dlatego, że nie nadarzyła się pani sposobność prawdziwa, któraby pani odebrała wolę i siłę.
Chciała mu powiedzieć, iż ta „sposobność prawdziwa” — była właśnie teraz, może najprawdziwsza i jedyna w jej życiu — ale duma nie pozwalała jej na to.
Natomiast — wyrzekła:
— A czy nie dowód to koncentracji ogromnej woli, aby unikać podobnych sposobności?
— To się nie da, takie sposobności nalatują same z ciemności i nieoczekiwanie druzgocą.
— Nic mnie zdruzgotać nie jest w stanie — odrzuciła wyzywająco.
Patrzył na nią przez chwilę przeciągle.