— Trzy dni temu — po waszem wyjściu odemnie...
— W nocy?
— Tak!
Weychertowa próbowała opozycji.
— Wszak wyszedł i to bardzo niegrzecznie — wtedy właśnie, gdy pokazywałaś swoje podwiązki.
Rena odczuła ukłucie.
— Tak! Ale powrócił! — odparła hardo.
Teraz już i Weychertowa powstała i przysunęła ku niej swój puf.
— I jak? I jak?
Rena wyzyskała sytuację.