— O tem nie wiem! Wogóle za co mnie bierzecie? — Czy przypuszczacie, że ja pozwoliłabym się całować?
Urwała chwilę, wreszcie dodała:
— Odtrąciłam go natychmiast!
Panna uświadomiona zaczęła zanosić się od śmiechu.
— Musiał mieć głupią minę.
— O, bardzo głupią! — odrzekła Rena.
Weychertowa powróciła na dawne miejsce. Opadła znów na kombinację pufu i poduszek. Zamyślona wyrzekła jakby do siebie:
— Nadzwyczajnie!
Rena rzuciła niedbale:
— Według mnie, bardzo zwyczajnie! Uwodzicielowi gęsi i pokojówek zachciało się sięgnąć po prawdziwą kobietę. Dostał po palcach i będzie miał naukę.