— Przeciwnie, w tej białej sukni i w tej panamie z welonem bardzo ładnie wyglądasz...
Śmiała się wesoło.
— Prawie jak panna... żeby tylko nie te ażurki w bluzce... Jesteś chytra, wiesz jak się ubierać, aby działać... Cóż dziwnego, że się na ciebie rzucają?
Westchnęła.
— Ale ty masz ciało! — Ja nie mam.
Wsiadły do dorożki. Renę ogarnęło jedno pragnienie. Chciała dowiedzieć się jak najwięcej szczegółów o dawnym stosunku Halskiego i Weychertowej. Wreszcie przemogła nieśmiałość, która ją napadła.
— Po co Halski był u Weychertowej?
Uświadomiona panna wzruszyła ramionami.
— Ha... redaktor wyjechał... — rzuciła przez zęby.
— Jakto?