Na dole były biura administracji.

Wstąpiła.

— Czy pan redaktor naczelny wrócił z Zakopanego?

— Jeszcze wczoraj...

— A... tak!...

— Czy pani życzy sobie widzieć się z nim?

— Tak!...

Nie życzyła sobie wcale — lecz mimowoli odpowiedziała „tak”.

Świdrujące oczy administratorki przeszyły ją do głębi.

— Wyszedł... ale oto papier, pióro, może pani napisze...