— Była to bogata, niepospolita. Powiadam, Renusiu, bujna i żywiołowa. Trochę piła... ale to, aby nie pamiętać o swoich nieszczęściach. Była bardzo nieszczęśliwa... Córka generała... Co? Nie wierzysz? Jak Boga kocham! Sama mi to powiedziała, a przytem tak się sklęła, po swojemu, że aż mi włosy stanęły... Życie jej dwa razy uratowałem.

— ?...

— Tak! Odebrałem jej dwa razy ogromny pistolet, z którym wszędzie na występy jeździła. Mówiła, że to po ojcu, generale. Przemocą wydzierałem jej tę broń z ręki.

— Zapewne działo się to wtedy, gdy owa interesująca dama się upiła!

Kaswin aż podniósł ręce w górę.

— Renusiu! Jesteś niesprawiedliwa! Jako kobieta powinnaś odczuć nieszczęście drugiej kobiety.

Rena aż zarumieniła się z gniewu.

— Takie coś, z Bristolu — nie jest dla mnie kobietą! — krzyknęła po dawnemu.

Lecz Kaswin upierał się przy swojem.

— Jest kobietą — i to jaką!...