Wyjął z kieszeni mały, brzydki rewolwerek.

Rena rzuciła się nerwowo.

— Schowaj to szkaradztwo!

— Ależ... nie bój się, Renusiu!

Zadziwił się. Była nagle blada. Dyszała ciężko.

— Czego się boisz? Ja umiem z bronią się obchodzić.

— Nie ciebie się boję...

— ?...

— Siebie!

Upadła na sofę i leżała nieruchomo, patrząc w sufit martwemi oczyma.