— Od kiedy?

— Od wczoraj wieczora.

— A gdy pani była u mnie, czy wiedziała już pani o tem?

Wyprostowała się dumnie.

— Co za pytanie? Gdybym wiedziała, czyż byłabym u pana?

Spojrzał na nią trochę zdumiony, trochę zderutowany.

Nastąpiła chwila milczenia.

Nie prosiła go siedzieć. Stała w oddaleniu i jakby obca.

On podjął nareszcie:

— Życie pani teraz zapewne ulegnie zmianie. Jest pani wolną, przyszłość przed panią.