— Cóż pan tak tkwi koło ściany? Nie może pan usiąść?...
Pan Wentzel obejrzał się za fotelem, czując, że parę osób zwraca na niego uwagę.
W pobliżu właśnie stał wspaniały fotel, obrzucony makatą.
Pan Wentzel osunął się na niego machinalnie.
Julusiek wzruszył ramionami.
— Na fotelu? — zaskrzeczał podskakując na jednej nodze — jak jaki obywatel?... Nie możesz pan na krześle?...
Osoby siedzące bliżej zaczęły się uśmiechać.
Julusiek uczuł, że odnosi sukces, i podniósł głowę z prawdziwym triumfem.
Pan Wentzel zacisnął usta i nie śmiał oczów12 oderwać od ziemi.
Wniesiono herbatę.