Julusiek porwał z tacy filiżankę i zbliżył się z nią do nauczyciela.
— Napij się pan herbaty! — mówił, pakując się na kolana Wentzlowi — wyglądasz pan jak śmierć angielska... pij pan...
I potrącił filiżankę, wylewając gorący płyn na ręce i tużurek Wentzla.
— Potem powiedzą, żeś się pan u nas zagłodził... — dodał, wykrzywiając się jak stary pajac.
Pan Wentzel ujął filiżankę i oglądał się za łyżeczką.
— Czego pan szuka?
— Łyżeczki!
— A to po co?
— Zamieszać!
— A nie możesz pan palcem?