I cofnęła się na próg swej kuchni, czekając.

Wszędzie drzwi i okna były na pozór zamknięte, tylko przez szpary liczni byli słuchacze. Jedynie żona konduktora odważnie wyszła na dziedziniec, w bramie praczka, Marianna Zygmuś, i stróż, filozoficznie oparty o miotłę.

Pani Dulska przygotowała się na straszną walkę.

Lecz nadspodziewanie Matylda Sztrumpf była tego dnia łaskawie usposobiona.

Machnęła koronkami, zajaśniała ramionami, potrząsnęła grzywą, wyszczerzyła zęby i niedbale rzuciła:

Was?69

Pani Dulska powtórzyła swe żądanie.

Was?

Pani Dulska stała się purpurowa.

Kokotka zaniosła się od śmiechu. Tego pani Dulska się nie spodziewała. Postąpiła bliżej. Słowa jej więzły w gardle, mimo to mówić zaczęła: