Sędzia był średniego wieku, dość przystojny, i żona jego bawiła właśnie u wód.
Wchodzącą z szelestem Matyldę Sztrumpf obrzucił bacznym wejrzeniem.
Dulska przez szerokość stołu wyciągnęła ku sędziemu rękę, woniejącą benzyną.
Sędzia zdziwiony spojrzał i w odpowiedzi wskazał wszystkim krzesła.
— Proszę siadać!
Dulska się stropiła, ale nie dała tego poznać po sobie.
Kokotka zajęła miejsce prawie naprzeciw sędziego, obok swego adwokata, z którym rozmawiała wesoło.
Robiła wiele szumu swoimi taftowymi spódnicami i dzwoniła brelokami, rzucając na sędziego palące spojrzenia.
Pani Dulska, zachowująca się z całym szacunkiem wobec przedstawicieli sprawiedliwości, zapragnęła wyzyskać tę płochość kokotki i dobrze usposobić dla siebie sędziego.
— No, moja pani! co to za zachowanie! — wyrzekła głośno do żony konduktora. — Co to za brak czci dla trebunału86!...