Wszystkie batiary82, siedzące na ławkach, dostali jakby kataleptycznego83 ataku i powstawali z ławek.
— Wzięła adwokata! — wyszeptała do Dulskiej pani Oderwanek.
— To jej nie pomoże!
— Szkoda że i my nie wzięli...
— Po co? — burknęła Dulska. — Ja mam adwokata w swojej gębie, a potem84 Pan Jezus z nami.
Kokotka umieściła się naprzeciw familii Dulskich i lornetowała ich przez cudaczne face à main85 ze złota i rubinów.
— Bezczelna! — syknęła Dulska i wachlować się zaczęła chustką od nosa.
*
Wreszcie sprawa Sztrumpf – Dulska weszła na wokandę.
Zawezwano obie strony przed oblicze sędziego.