Pani Oderwanek troszkę się jakby stropiła.
— Ta osoba mówiła, a raczej wrzeszczała po niemiecku. Obrażała ostatnimi słowami panią gospodynią, a potem mnie i wszystkich. Wyzywała na naszych synów... na mego Olafka, com go tak ciężko i boleśnie rodziła.
Tu, pani Oderwanek cicho płakać zaczęła.
Pani Dulska uspakajała ją i cieszyła.
— Uspokój się pani, mąż pani wróci z objazdu, on panią pomści.
Sędzia patrzał na spazmującą89 damę szklanymi oczyma.
— Jednakże! — zaczął po chwili — co właściwie oskarżona mówiła?
— Cóż taka może mówić! — zaperzyła się pani Dulska.— Rzeczy, które z szacunku nie powtarza się przed sądem.
Tu wtrącił się adwokat Matyldy Sztrumpf:
— Przepraszam, czy świadek rozumie po niemiecku?