— Pan Bóg ich tam wie. Za rozmaite. Zawsze za pyskówki. Bo pan sędzia wie, u nas prostych ludzi jak się za łby pobierzemy, to zaraz do sądu...
Roześmiała się do Dulskiej, do kokotki, nie wiedząc, że na Dulską uderzyły płomienie.
— Jakże to było? — zapytał sędzia.
Wyciągnął się leniwie na krześle i wpił się wzrokiem w Matyldę Sztrumpf, która, zaróżowiona pod wpływem upału, była rzeczywiście ponętna i ładna.
— Ano, ta nie wiem! — wykrzykiwała dalej Zygmusiowa.
— Jak to, nie wiecie? — zaperzyła się Dulska. — Byliście przecież na dziedzińcu.
— Ano byłam, proszę łaski pani gospodyni, ale widziałam, że się panie czegoś uganiały na siebie po gankach. Tylko maglarka91 mówiła w grajzlerni92, że to poszło o to, że pani konduktorowa, jak pana konduktora nie ma, to wpuszcza przez okno do siebie jakiegoś, czy coś... Ja ta nie wiem...
Tableau93.
Sędzia stuknął w stół.
— To do rzeczy nie należy! Chodzi o obelgi!