Przypomina się jej to wczorajsze jego powiedzenie.
— Szkoda, że nie mam drugiej róży...
I zaczyna przed lustrem pozować na kobietę prześladowaną uwielbieniem i bardzo obrażoną w godności uczciwej kobiety.
Gdy go spotkam, pozna po zmarszczeniu brwi, po całym wyrazie twarzy, że się pomylił...
Marszczy brwi, przybiera twarz Junony. Jest jej z tym dobrze, bo ma ładny równy nos i okrągło zarysowaną brodę.
Lecz równocześnie jakiś głos jej szepce:
— Jakaś ty głupia — to nie jest żadne uwielbienie z jego strony. Ot... źle wychowany i za wesoły...
W ogóle jednak Tuśka odczuwa, że za wiele zajmuje się tym aktorem.
Chce zwrócić swą myśl w stronę właściwą.
Wzrok jej pada na list męża.