Szybko Tuśka zniknęła w sieni.

Mężczyzna postał czas jakiś, rosły, silny, ładny w tym skąpaniu słonecznym, oddychając szeroko doskonale zbudowaną piersią, która w bieli trykotu zdawała się być z gipsu odlaną.

Patrzył w otwór sieni, w którym zniknął różowy szlafrok przysłoniony zakopiańską peleryną, patrzył i kręcił głową.

Wreszcie oparł rower o ścianę, zapalił papierosa i rzucając zapałkę na ziemię, wycedził przez świeże, uśmiechnięte usta:

— No... no...

IX

Nad wieczorem wracała Pita z Tuśką z „miasta”.

Szły od doktora, do którego miały listy polecające z Warszawy.

Po drodze wrzuciły listy, Tuśka zaprenumerowała książki i naturalnie wzięła po raz drugi Journal d’une femme de chambre10 Mirabeau.

Po drodze weszła z Pitą do kościoła, gdzie usiłowała zachwycać się nieforemnymi szafkami wyobrażającymi ołtarze.