— A!...

Chwileczka milczenia.

— Pani wie. Dziś rano zbudziły mnie nieludzkie wrzaski. Idę do okna... myślałam, że się pali, a to ta banda aktorów i aktorek stała na drodze i tak krzyczała na przewodnika i Porzyckiego, żeby się zbierali. Szli na wycieczkę. Pani nie słyszała?

— Nie.

— I pani może nie wie, że ten Porzycki mieszka tu, u Obidowskiej?

Rumieniec znów oblewa twarz Tuśki.

— Nie.

Sama nie wie, dlaczego kłamie, ale kłamie.

— Tu... obok pani. Ja nie wiem, czy mężuś byłby bardzo kontent, gdyby o tym wiedział. Bo wiadomo, aktor to nic nie uszanuje... Choć... niech Bóg zachowa, ja wiem, że pani... a... cóż znowu!... ale oni! Bo to, proszę pani, piją... a skoro mężczyzna pijany, to... no...

I tu radczyni wzdycha i wymownie się uśmiecha.