— To być nie może — powtórzyła mrużąc oczy — to są doskonale wychowane panienki.

— No, to może pani zmieni zdanie, gdy się pani dowie, że pytały Pitę, czy pani jest z Żydów, bo ma nosek garbaty, dlaczego się pani maluje jak stara aktorzyca, że wyśmiewały się, iż macie trzy pokoje...

Cichutki płacz przerwał mu mowę.

To Pita, piąstkami zakrywszy oczka, płakała rzewnie.

Tuśka zwróciła się do córki. Była blada i zgnębiona uczuciem ogromnego wstydu.

— Pito, czy to prawda?

— Tak... proszę mamusi! — wyłkało grzecznie dziecko.

— Dlaczego mi o tym nigdy nie mówiłaś?

Nie było odpowiedzi.

Lecz Porzycki znów zabrał głos.