— Ja? szaleństwo! Na spanie jest zima, nie lato i noc księżycowa w Zakopanem! Pięć lat przyjeżdżam do Zakopanego i zawsze każdą noc księżycową markuję.

— Markuje pan?

— No... niby jak Marek w piekle. Tylko zawsze staram się znaleźć jakiś flirt, bo samemu w taką noc!... Pani wie, jak w Kupcu weneckim. W taką noc... kocham się...

Tuśka próbowała się roześmiać.

— Jeżeli pan sądzi, że obecnie ja...

Lecz on jej przerwał wymownym gestem:

— Nie, nie! Pani nie jest podatna do flirtu. Przynajmniej tak sądzę.

— Spodziewam się.

— Och! nie ma z czego być dumną. Kobieta bez kokieterii to jak kwiat bez woni...

— W każdym razie chłodno już — żegnam pana.