— Pani ma szampańską córeczkę! — zadecydował Porzycki przypatrując się z przyjemnością Picie.

Tuśka zwróciła się ku córce.

— Pito, jak ty wyglądasz?... Czerwona jak upiór... Czy to ładnie?

— Bardzo ładnie. Świeżo, zdrowo — podchwycił aktor. — Dlaczego pani chce z dziecka zrobić wymoczka? I pani zdałoby się trochę pobiegać i podokazywać. Co!... świr, świr, świr za kominem...

Pita dusiła się ze śmiechu.

— No... już niech pani się rozchmurzy. Panno Pito! buch na szyję mamusi!

Pochwycił Pitę i rzucił ją na kolana Tuśce.

Obie zażenowane usunęły się z grzecznym przeproszeniem.

— Przepraszam mamusię!

— Przepraszam cię, moje dziecko!