— Jedźmy gdzie — zaproponował nagle Porzycki — zróbmy jaką wycieczkę.
Tuśce aż serce zabiło, taka ją ogarnęła chęć do owej wycieczki z tym wesołym człowiekiem.
Ale zaprotestowała.
— Nie można. Jestem niezdrowa, a Pita osłabiona...
— Co znowu! Pitę wezmę na barana i tak na Giewont zaniosę.
— Może... później.
— No, to dziś do Kuźnic, na podwieczorek ze mną.
— Nie wiem...
— Co? dlaczego?...
Picie aż się oczy śmiały.