— I pan myśli, że one wszystkie zapomniały?

— Naturalnie!

— A... Sznapsia?

To imię wyrwało się nagle i padło trochę ciężko, jak ptak o zwichniętym skrzydle pada nagle na ściernisko.

— Sznapsia?

— No... tak... ta w czerni... aktorka.

— Ależ Sznapsia to nasza, to co innego.

— Przepraszam, to także kobieta.

— Naturalnie! I jaka!... Ale ona się nie liczy. To nie był flirt.

— Więc... ona... nie zapomniała?